Multicooker Redmond RMC-M90E – recenzja

na 1 maja 2015 7 komentarzy
1 gwiazdka2 gwiazdki3 gwiazdki4 gwiazdki5 gwiazdek (1 głosów, średnia: 4,00 z 5)
Loading...

rt

Osoby, które śledzą regularnie mój blog, dobrze wiedzą, że w kwietniu testowałem multicookera RMC-M90E firmy Redmond. Czas więc na małe podsumowanie.

W fabrycznie zapakowanym pudełku znajdziemy, oprócz samego urządzenia, także misa, nakładka do gotowania na parze, koszyk do smażenia, miarka, łyżka i chochelka, miarka oraz książka zawierająca 100 przepisów na różne potrawy do przygotowania w multicookerze. Można spokojnie powiedzieć, że producent zapewnił wszystko co jest niezbędne do pracy, a po naszej stronie pozostaje już tylko przygotowanie składników potraw.

r5

Pierwsze wrażenie jest bardzo dobre – multicooker posiada estetyczną, ciekawie zaprojektowaną obudowę z czarnego plastiku i srebrnego aluminium. To urządzenie, prezentuje się na tyle ładnie, że spokojnie może sobie stać cały czas na blacie kuchennym i nie trzeba chować do każdorazowo do szafki. Całe wyposażenie mieści się w środku, więc nie ma problemu z szukaniem akcesoriów po całej kuchni. Sprzęt wyposażony jest w wygodny uchwyt, który pozwala przestawić je, choćby i w trakcie przygotowywania potrawy, bez niebezpieczeństwa oparzenia się. Multicooker fabrycznie jest oklejony licznymi nalepkami, które zgodnie z instrukcją należy zdjąć przed pierwszym użyciem. I tu pojawia się pierwszy problem, bo użyto jakiegoś badziewnego papieru i kleju, który nie odchodzi tak ładnie jak większość naklejek na różnych domowych sprzętach (uwielbiam odklejać te folijki). Co więcej, on właściwie nie odchodzi – zdjąłem część z nich, ale na obudowie pozostały ślady kleju, którego pomimo szorowania miękką gąbką z detergentem nie zniknęły.

Multicooker obsługiwany jest przy użyciu przycisków sensorycznych, co jest bardzo wygodne i praktyczne – im mniej wąskich szczelinek, gdzie chowa się brud, tym lepiej. Trzeba jednak się do nich przyzwyczaić, bo czasem nie wystarczy dotknąć czubkiem palca, ale lepiej „rozpłaszczyć go na przycisku”. Gdy to załapałem, już nie było problemu.

barszcz multicooker 2

Na wyświetlaczu znajdziemy menu programów, informację o czasie i temperaturze. Wszystko jest czytelne i nie mam tu żadnych zastrzeżeń. W trakcie gotowania, na wyświetlaczu odliczany jest czas do końca, a o zakończeniu informuje „pikacz”.

Skoro wspomniałem o programach, to rozszerzę myśl. Oprócz programu „multicook”, gdzie dowolnie możemy nastawić temperaturę pomiędzy 35 a 170 st. C, a także czas przygotowania, producent przygotował także liczne programy automatyczne takie jak smażenie, duszenie, pieczenie, pizza, jogurt i inne. Przyznam szczerze, że korzystając z przepisów Redmond, starałem się trzymać programów z przepisu, jednak gdy robiłem coś bez przepisu, wówczas używałem programu multicook. Powód jest prosty – nie wiem co kryje się pod poszczególnymi programami. Zabrakło w instrukcji szczegółów takich jak „program „bread (chleb)” – 1 godzina garowania w temperaturze 35 st., 2 godziny pieczenia w 170 st.”. Żeby było zabawniej, sam producent czasami unika stosowania własnych programów – w przepisach na pizzę próżno szukać wykorzystania programu „pizza”.

chleb multicooker 1

Jeśli chodzi o sprzęt dołączony do urządzenia, to oceniam do bardzo dobrze. Misa, jest nie tylko pojemna, ale także pokryta jest powłoką nieprzywierającą. Mój czytelnik, pan Janusz, który także używa tego sprzętu wspominał o łatach i wykruszeniach, ale u mnie niczego podobnego nie zauważyłem. Misa wyposażona jest w wygodne uszy, które w zasadzie się nie nagrzewają. Bez problemu łapałem za nie gdy przekładałem świeżo upieczony chleb i były one ledwie ciepłe. Plusem jest wspomniany fakt możliwości schowania całego wyposażenia we wnętrzu multicookera. Także uchwyt od koszyka frytkownicy elegancko się składa i chowa we wnętrzu.

Jeśli chodzi o samo użytkowanie to nie mam uwag do multicookera – podczas testowania wszystko działało sprawnie i nie sprawiło mi żadnych problemów. Nic się nie zawieszało, wnętrze nagrzewało się prawidłowo itd. Jedyne do czego mógłbym się przyczepić, to skraplająca się na pokrywie para, która skapując na pieczony chleb powodowała miejscowe zmiękczenie jego powierzchni (po konsultacji z producentem okazało się, że w przypadku wilgotnych wypieków, które mają być chrupiąc jak własnie chleb wystarczy całkowicie odsłonić zatyczkę w pokrywie). Misę dzięki zastosowanej powłoce, łatwo się myje, a potrawy nie przywierają.

pizza margherita

Podczas testowania posługiwałem się przepisami producenta z załączonej do urządzenia książeczki. Przygotowałem barszcz czerwony, krem z buraków, pizzę, chleb, omlet i babkę ziemniaczaną. Warto zaznaczyć, że w dołączonej książeczce jest 100 przepisów, a na stronie WWW firmy Redmond znajdziemy ich jeszcze więcej. Niestety mam do nich pewne zastrzeżenia. Niektóre są niejasne, inne są wręcz nieprawidłowe. Moje problemy opisałem szerzej przy konkretnych przepisach (jak choćby chleb czy pizza) i jeśli ktoś jest ciekaw, zapraszam do lektury podlinkowanych wpisów. Błędy dotyczą np. zastosowania programu a także składników. Ktoś, kto nieco lepiej zna się na gotowaniu, wychwyci je dość szybko i nie będzie miał problemu. Jednak osoby, które są amatorami i postępują dokładnie wg instrukcji zapewne nigdy nie upieką chleba. Jestem przekonany, że takie właśnie drobnostki mogą skutecznie zniechęcić użytkowników, dlatego więc mam nadzieję, że producent dopracuje dedykowane multicookerowi przepisy, tak by wykonane wg nich potrawy były idealne.

Ogólnie mam wrażenie, że w odróżnieniu od samego sprzętu, cała dokumentacja została potraktowana po macoszemu – instrukcja urządzenia, podobnie jak i książka z przepisami jest bardzo ogólna, miejscami niejasna. Brakuje choćby wspomnianych szczegółów poszczególnych programów. To również jest pole do dopracowania.

r4

Przy okazji testowania multicookera, miałem także okazję korzystać z blendera Redmond RHB-2915-E. Muszę przyznać, że to bardzo estetyczne wygodne narzędzie, które doskonale dało sobie radę ze wszystkimi zadaniami, jakie przed nim postawiłem. Nie było problemu ze zblendowaniem np. ugotowanej ciecierzycy na humus, z czym niektóre miksery nie radzą sobie zbyt dobrze. Fajną funkcją jest płynnie regulowana moc oraz przycisk turbo, co pozwala dostosować obroty do konkretnej sytuacji. Co ważne, urządzenie łatwo się czyści, a końcówka blendująca wykonana jest ze stali. Nie ma więc obawy przed trwałym zabarwieniem np. przez buraki lub mieloną paprykę, co zdarzyło mi się przy aktualnie posiadanym Braunie.

babka ziemniaczana

Podsumowując, multicooker Redmond RMC-M90E to bardzo fajnie urządzenie. Nie ukrywam, że osobiście wolę „normalne” gotowanie na ogniu z użyciem garnków, patelni i piekarnika, ale taki sprzęt jest świetny w pewnych sytuacjach. Jakich? A choćby na wyjeździe – kiedyś brałem ze sobą kuchenkę indukcyjną, garnek, patelnię itd, dziś wystarczy mi multicooker. Gdzie jeszcze? Na działce, w akademiku, w firmowej kuchni itd. To także świetna opcja dla osób, które zamiast prawdziwej dużej kuchni, mają jedynie niewielki aneks kuchenny. Jestem przekonany, że osoby, dla których małe wymiary, mobilność i cena (multicooker to tylko ułamek ceny całego wyposażenia normalnej kuchni) będą z niego zadowolone. Należy jednak z dużą ostrożnością podchodzić do przepisów i proponowanych programów automatycznych.

Subskrybuj

Jeśli spodobał Ci się ten wpis, zapisz się by otrzymwać więcej podobnych.

Subskrybuj przez kanał RSS Obserwuj mnie na Instagramie Dołącz do fanów na Pinterest Dołącz do fanów na YouTube

7 komentarzy

Trackback URL Komentarze w kanale RSS

  1. Opinia pisze:

    Żałuję zakupu.
    Zero przepisów po polsku.
    Wypiekanie chleba to masakra, zawsze na kąpię woda w dwóch miejscach i nie pomaga wyjęcie elementów z górnej pokrywy jak mówi producent, nic nie zmienia się, chleb mokry, porażka. Frytki gotowane niesmarzone, temperatura 170,. Nie polecam

  2. Sylwia pisze:

    Firma prowadzi marketing szeptany i stąd dobre opinie. Multicooker to pożeracz prądu, woni jakimś dziwnym zapachem. Infolinia firmy bardzo nieprofesjonalna, zwłaszcza jak słyszysz kogoś z rosyjskim akcentem. Śmieszne.

  3. Sylia pisze:

    Mam pytanie skóra testuje Pani sprzęt Redmond to który jest najlepszy z tych modeli

    • Kuba pisze:

      Niestety testowałem tylko ten jeden model i trudno mi powiedzieć.

    • Martyna pisze:

      w zalezności od potrzeb, ja chce Pani dobry sprzęt polecam M151. Posiadam taki i jestem mega zadowolona. idealny do pieczenia. testowałam tez M20 ten z najniższej półki bop kupiłam go mężowi za granicę, żeby mógł gotowac szybko i nie martwic sie o wyparowanie wody czy przypalenie. Do pieczenia raczej bym nie polecała, chyba że proste ciasto jałbkowe albo sernik. Ale gołąbki wychodza idealne w dwóch modelach. prosze poczytać na stronie muticooker.pl generalnie sprzęt warty uwagi.

  4. Ala pisze:

    Zakupiłam podobne urządzenie lecz chyba nieco mniejsze i wypada mi przyznać iż zostałam super miło zaskoczona funkcjonalnością tego urządzenia. W zasadzie nie ma się do czego przyczepić, zabawka funkcjonuje gładziutko tak jak napisano w wielu recenzjach oraz w informacjach prezentowanych u producenta. Jeśli musiała bym wam polecić, to zdecydowanie to robię!. Idealny stosunek kosztów do jakości, jeśli ktokolwiek nie posiada dość dużym budżetem a bądź co bądź jest zwolennikiem najnowocześniejszych gadgetów to z pewnością będzie zadowolony.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Top