Zostałem poproszony przez firmę Redmond o przetestowanie ich flagowego produktu – multicookera RMC-M90E. Przyznaję, że z chęcią przystałem na tę propozycję, ponieważ co tu kryć – lubię wszelkie nowinki, gadżety i inne wynalazki. Poza tym już kiedyś zastanawiałem się jak sprawują się takie urządzenia i czy faktycznie mogą przydać się w kuchni.
Dla tych, którym termin „multicooker” nic nie mówi, pragnę wyjaśnić, że są to urządzenia, wielkości mniej więcej frytkownicy, które umożliwiają gotowanie, pieczenie, smażenie, duszenie i inne formy obróbki termicznej. Mówiąc pokrótce, zastępują całe kuchenki, piekarniki, garnki, patelnie i formy do pieczenia.
W miniony piątek kurier dostarczył mi wielkie pudło, w którym znalazłem wspomniany muliticooker Redmond RMC-M90E, którego szybko przezwałem „Kuchcikiem”, a także blender RHB-2915-E, z którego będę korzystał przy okazji testowania Kuchcika.
W opakowaniu blendera, oprócz samego blendera znalazłem szklankę do mieszania, końcówkę z nożami, ubijak oraz przystawkę do siekania.
Drugie, znacznie większe pudełko zawierało Kuchcika, w skład którego wchodzi urządzenie, misa, nakładka do gotowania na parze, koszyk do smażenia, miarka, łyżka i chochelka, miarka oraz książka zawierająca 100 przepisów na różne potrawy do przygotowania w multicookerze. Całość prezentuje się bardzo estetycznie i zachęca do przetestowania.
Przez najbliższe dwa tygodnie będę bawił się tym sprzętem, próbował różnych potraw i dzielił się z Wami swoimi wrażeniami na ten temat. Na sam koniec podsumuję wszystko uczciwą recenzją.
no niestety cenzura działa… Chciałem zamieścić swoje zarówno zalety i wady tego urządzenia, na tym w końcu polega test. Nie będę walczył z murem
Co masz na myśli? Przecież każdy komentarz jaki wysyłasz publikuje się na blogu, żadnego nie usuwałem. Co więcej, zawarłem we wpisach Twoje uwagi.
Januszu, nie ma żadnej cenzury, a firma Redmond dała mi zielone światło do uczciwego testu.
Nie podobają mi się takie insynuacje – jak długo prowadzę blog, nigdy nie kasowałem komentarzy, nawet jeśli były one nie przychylne.
Moja ocena samego multicoockera, przepisami zajmę się później.
WADY:
1. Nie można odkleić naklejek reklamowych
2. Tworzywo obudowy ma bardzo intensywny zapach „starego” bakelitu, dobrze znanego z dawnych akcesoriów elektrycznych. W porównaniu tworzywo (kolor biały) konkurencyjnego Philipsa HD 3037 o zapachu neutralnym jest odporne na zarysowania.
3. Misa urządzenia pokryta od wewnątrz teflonem (???) bardzo nietrwałym na krawędziach, po około miesiącu użytkowania wykrusza się, robią się „łaty”. Dodam, misę myję ręcznie i posługuję się nią delikatnie.
Misa u konkurenta (HD 3037) ma ładną wewnętrzną powierzchnię w kolorze tym samym co Redmond, ale od zewnątrz. Innymi słowy, tak jakby przewrócić (gdyby była taka możliwość) na drugą stronę.
4. Program BAKE ma na sztywno zaprogramowaną pierwszą godzinę „garowania” ciasta. Każde dodatkowe późniejsze dołożenie kilku minut do tego programu, tak aby ciasto dopiec jest więc niemożliwe.
Wszystkie osoby, jak zauważyłem kulinarni blogerzy, nie czytają instrukcji obsługi, bo popełniają ten sam błąd tzn. „garują” ciasto dwukrotnie, najpierw poza misą przez ok. 1 godzinę a potem w samej misie przez kolejną godzinę, skracając tym samym czas właściwego pieczenia o 1 godzinę!!! Sam mam wykształcenie wyższe techniczne, nigdy nie polegam tylko na intuicji, ale zawsze czytam instrukcje obsługi.
5. Pokrywa urządzenia wg słów przedstawiciela Redmonda powinna zawierać element grzejny, tak też jest w informacji na stronie producenta, problem tylko, gdzie on jest??? Przewody elektryczne mają niby biec w zawiasie pokrywy, obejrzałem to z wszystkich stron i… chyba ich tam nie ma!!! Ktoś sobie z nas pewnie zakpił, bo gdyby było inaczej, to w przepisach obok pieczenia „placków” byłyby dorodne wysokie aż po pokrywę baby. Niestety nigdzie nie znalazłem przepisów na baby.
6. Łopatka i chochla takie jakieś niewydarzone, nieporęczne, proszę porównać do tych z HD 3037. Do tego łopatka, a przygotowywałem fasolkę po bretońsku (polecam!!!) dopiero dwa razy, mało odporna na zabrudzenia, nie pomogła nawet zmywarka. Zabarwiła się w dolnej części na kolor „oddany” przez paprykę w proszku.
7. Moje największe zaskoczenie, maksymalna do ustawienia temperatura to… 170 stopni Celsjusza!!! Przykładowo frytki zamiast się smażyć, gotują się w oleju wpijając solidną porcję tłuszczu. Co tu dużo mówić (pisać), producent się nie zna, bo na stronie 57 Redmond zaleca temperaturę smażenia frytek… 160 stopni! Chciałem upiec mój ulubiony, znany z mul;ticoockera Philipsa wypiek, czyli zebrę, ale tam mogłem ustawić temperaturę na 180 stopni. To urządzenie RMC-M 90E jest niemal dwukrotnie droższe od konkurenta i jedno z najdroższych Redmonda (flagowiec) a mimo to pod tym względem gorsze. Temperatura 180 stopni, to minimum, to podstawa przy wszelkich wypiekach.
8. Brak spolszczonego menu.
9. Dołączona książeczka z przepisami w siedmiu językach bardzo niepraktyczna w użyciu – nieczytelna, miniaturowa, przepisy jakieś egzotyczne. Dosłano mi nową książeczkę, tym razem spolszczoną w całości, bardziej praktyczną, ale format nadal miniaturowy. Konkurencja postarała się o ładniejsze wydanie, przepisy w większości udane, przede wszystkim sprawdzone i bezbłędne. Do tego konkurent, Philips, pozwala pobrać książeczkę w formacie PDF. Tak więc przepis można sobie wydrukować w zależności od potrzeby.
Na temat samych przepisów napiszę kiedy indziej.
ZALETY:
1. Wygodne przyciski sensoryczne.
2. Odłączana pokrywa, co ułatwia mycie (u konkurenta na stałe).
3. Misa ma wygodne uchwyty (ten wcześniej używany model HD 3037 Philipsa ich nie ma, droższe mają).
4. Ładny design.
5. Praktyczna wkładka do smażenia w głębokim oleju ze zdejmowanym uchwytem.
6. Wielość programów to olbrzymia zaleta, choć z technicznego punktu ich nie rozumiem Może mnie ktoś oświeci, według mnie dany program, to zadany czas i temperatura. I tylko tymi dwoma parametrami możemy manipulować. W takim razie, na chłopski rozum, wystarczyłby program Multikucharz! Może mi to ktoś łopatologicznie wytłumaczyć, choć to ładnie wygląda, po co tyle programów, tych świecidełek na obudowie???
7. Dobry serwis i miła obsługa klienta, nawet sami oddzwonią. Widać mają poszanowanie dla klienta.
Dziwi mnie, a przeglądałem kilka blogów kulinarnych osób, które dostały do przetestowanie któryś z modeli multicoockera Redmond, zachwyt li tylko nad konkretnym modelem. Proszę Państwa, gdzie tu odrobina szczerości i uczciwości? Gdy będę chciał przeczytać laurki i peany ku czci, to wejdę na stronę producenta – Redmonda, Philipsa, czy innej firmy…
A tak poza tym proszę testerów o więcej przepisów „trudniejszych”, na przykład wypieków (zupa zawsze się uda, można ją łatwo zmodyfikować, poprawić, doprawić etc.), mniej powielania pomysłów Redmonda. Proszę o większe zaangażowanie.
Z pewnymi uwagami się zgadzam, z innymi mniej, a z jeszcze innymi wcale. Po raz kolejny piszesz o rzeczach, które nie mają miejsca, zarzucasz mi stronniczość itd. Wkładasz mnie do jednego worka z innymi blogerami itd. Szczerze powiedziawszy nie chce mi się nawet do tego odnosić, bo i tak w kolejnym komentarzu przeczytam o „peanach na cześć Redmonda”.
Wpisu o cenzurze, pomimo iż powyżej widać najlepszy przykład na jej brak, nadal nie sprostowałeś…
Zapoznałem się z przepisami Kuby, sam trochę popichciłem i za klika dni postaram się przedstawić tutaj rzetelny (nikt mnie nie sponsoruje) test RMC-M90E. Mam szereg uwag, wcześniej używałem podobne urządzenie firmy Philips, będzie więc do czego porównać. Test będzie dotyczył przede wszystkim samego urządzenia, a w drugiej kolejności przepisów zamieszczonych w dwóch książeczkach oraz na stronie Redmonda. Ponadto kontaktowałem się z Panem Marcinem Budynkiem (TVP), który współpracował z firmą Redmond przy opracowywaniu przepisów.
No i gdzie ten komentarz do testu? Czekam 1,5 roku bo sama korzystam z 90-tki redmonda
Recenzja była. Można się z nią zapoznać tu: http://www.kuba-pichci.pl/2015/05/redmond-rmc-m90e-recenzja.html