Strasznie ostatnio mam ochotę na wszelkiego rodzaju zupy – krem brokułowy, cukiniowy. Nic dziwnego więc, że i na marchewkowy przyszedł czas. Przepis na tą zupkę ściągnąłem z Kuchennego stołu Edysi. Bardzo lubię marchewki i zaciekawiło mnie jak może smakować taka zupa. Okazało się (co nie było wielkim zaskoczeniem), że jest pyszna! Niezwykle aromatyczna i rozgrzewająca. Doskonała w ciemne jesienne popołudnia…. Składniki i sposób przygotowania pozwoliłem sobie zacytować za Edytą.
przepis na pikantny krem marchewkowy
składniki:
- 4 duże marchewki
- 2 cebule
- 1 ząbek czosnku
- 2 łodygi selera naciowego (użyłem połowy selera korzeniowego)
- 2 cm kawałek korzenia imbiru
- 5 szklanek bulionu drobiowego
- 2 łyżki masła
- 1 łyżeczka curry
- po 1/2 łyżeczki ostrej i słodkiej papryki
- 1/2 szklanki jogurtu naturalnego
- 1/2 pęczka szczypiorku
przygotowanie:
- Warzywa oraz imbir obrać. Czosnek i cebule posiekać, marchewkę i seler pokroić w kostkę. Imbir zetrzeć łyżeczką do herbaty (a czemu nie można drobno posiekać??).
- W garnku rozgrzać masło, wrzucić cebulę i czosnek, zeszklić. Dołożyć marchewkę, seler oraz imbir i smażyć razem jeszcze kilka minut.
- Warzywa oprószyć solą, curry oraz słodką i ostrą papryką. Zalać bulionem. Poczekać aż całość zawrze, po czym zmniejszyć ogień i gotować jeszcze 20-30 minut, co jakiś czas mieszając.
- Ugotowane do miękkości warzywa razem z bulionem zmiksować na gładki krem. W razie potrzeby ponownie doprawić do smaku curry i papryką.
- Zupę rozlać do kokilek lub talerzy. Każdą porcję zupy udekorować kleksem jogurtu, ewentualnie kwaśnej śmietany. Posypać drobno posiekanym szczypiorkiem.
Smacznego!
taaaaak.. np lezakowanie :)
Edysia – dzięki za przepis. Zupka pierwsza klasa!
Asieja – prawda, że ładny? W sam raz na szarobure dni, które się zaczynają.
Andzia – no pewno, że jest pyszna! :-)
Cudawianki – ja też jeszcze niedawno nie znałem smaku zupy marchewkowej. Ale jak już poznałem, to bardzo polubiłem.
Ania – zapraszam Cię więc do częstszego ujawniania się. I do kolejnych odwiedzin!
Gocha – cóż – taka nasza natura, że dopiero z czasem doceniamy to co najlepsze…
taka mnie refleksja naszla – jak jestesmy mali, to nie chcemy zadnych marchewkowych zupek, a potem juz jestesmy duzi i nam sie taka marzy..:)
Witaj :)
Dziękuję za komentarz na mym blogu! Ja czasem u Ciebie jestem, ale nigdy się nie ujawniałam :) Dużo tu smacznych rzeczy u Ciebie!
uwielbiam marchewkowa i przekonalam sie o tym calkiem niedawno! :-)
Marchewkowa jest przepyszna:))))
cudny ma kolor :-)
O, moja zupka :) Rzeczywiście świetnie pasuje na obiad w taką pogodę jaką teraz mamy, bo wspaniale rozgrzewa.
Cieszę się że smakowała!