Bardzo lubię grillowane potrawy. Niestety zimą ciężko jest rozpalić grill, a nawet, jeśli się uda to niezbyt wygodnie przekłada się kiełbaski na ruszcie, będąc ubranym w kożuch, futrzaną czapkę i grube polarowe rękawice. Dlatego w oczekiwaniu na przyjście cieplejszych dni postanowiłem wypróbować patelnię grillową – ciekaw byłem jak się ona spisze przy szaszłykach. Przeszła test celująco (no może, bardzo dobrze – brakowało mi posmaku benzynowej rozpałki do węgla).
Szczególnie polecam przepis na marynatę – kurczak miał zniewalający aromat i świetny smak! Pycha!
Szaszłyki z imbirowym kurczakiem
Składniki na 10-12 szaszłyków
– 3 podwójne piersi z kurczaka
– papryka
– 10 średnich pieczarek
– 11 średnich cebul
– 4 łyżki sosu sojowego
– 100 ml oleju roślinnego
– po łyżce suszonych ziół (ja użyłem oregano, mieszani ziół prowansalskich)
– 4 ząbki czosnku
– 2 cm kawałek imbiru
– patyczki do szaszłyków
Przygotowanie:
Piersi (kurczaka, nie swoje!) myjemy, osuszamy ręcznikiem papierowym i kroimy w kawałki. Przygotowujemy marynatę. Jedną cebulę, imbir i czosnek siekamy drobno i wrzucamy do miseczki. Zalewamy sosem sojowym i olejem oraz dodajemy ziół. Wkładamy kawałki kurczaka i mieszamy tak, aby dokładnie pokryły się marynatą. Miseczkę zakrywamy filią i wsadzamy do lodówki na minimum 24 godziny.
Następnego dnia przygotowujemy warzywa. Myjemy i obieramy pieczarki a następnie kroimy w kawałki o wielkości adekwatnej do szaszłyka. Podobnie z cebulą i papryką.
Na drewniany patyczek nadziewamy mięso i warzywa w dowolnej kompozycji i wrzucamy na rozgrzany ruszt. Ja posłużyłem się w tym celu rozgrzaną patelnią grillową, która doskonale zastępuje mi wspomniany ruszt.
Szaszłyki obsmażamy z każdej strony na następnie przekładamy do naczynia żaroodpornego (może być też brytfanka) i wkładamy do piekarnika nagrzanego do ok. 150 st. C. Dzięki temu zabiegowi mięso się dopiecze a szaszłyki nie wystygną w oczekiwaniu na to aż usmażymy resztę.
Smacznego!
Grumko – dzięki!
Majana – świarta, prawda? To najlepsza patelnia jaką mam i nie pozwalam jej nikomu dotykać :-)
Ivon – wcale się nie dziwię!
Mich – ja równiez jestem dość wstrzemięźliwy w komsumpcji mięsa, ale aromat tych szaszłykow mnie powalił i zgrzeszyłbym gdybym ich nie zjadł :-)
fiu, fiu… robię się głodny jak widzę takie szaszłyki. Nie jestem szczególnie mięsożerny ale raz na jakiś czas nie pogardzę, oj, nie pogardzę:)
pozdrowienia!
Zgłodniałam na ich widok :D
Piekne szaszłyczki przygotowałeś!:)) Moja patelnia grillowa też ostatnio dość często w użyciu :) jest świetna!:)
Bardzo fajne szaszłyki!
Tą patenię jakbym już gdzieś widział;-)
Pozdrawiam;-)